Masło do ciała Green Pharmacy - najpierw zachwyt a później?

Jak wybrać idealny plecak do szkoły? Z O B A C Z

Dzisiaj miałam zamiar napisać o czymś innym, ale pomyślałam, że jak wczoraj napisałam o przesyłce od drogerii uholki.pl, to może od razu napisać recenzję drugiego produktu. Tym bardziej, że testowanie nie trwało zbyt długo... Dlaczego?

Gdy zobaczyłam przesyłkę, bardzo ucieszyła mnie obecność masła do ciała i to dodatkowo w wersji różanej. Uwielbiam zapach róży, choć nie wiedziałam jaki efekt daje połączenie z zieloną herbatą (którą swoją drogą uwielbiam pić).


Masło schowane jest w okrągłym estetycznym opakowaniu. Zawartość zabezpieczona jest sreberkiem, co jest dla mnie plusem. Po pierwsze mamy pewność, że nikt kosmetyku "nie macał", a po drugie denko nie jest usmarane kremem.

Choć to drugie byłoby w przypadku masła niemożliwe- masło ma całkiem inną konsystencję, jak te które do tej pory używałam. Mogłabym to porównać do zbitej pianki. Zresztą możecie zobaczyć, jak docisnęłam masło to powstało tylko zagłębienie, a palce były czyste... ani odrobinka się nie nabrała.


  

Bałam się, że przy takiej konsystencji masło będzie ciężkie w użyciu, ale w sumie nawet szybko i łatwo rozprowadzało się po ciele.


Skład:



Według producenta masło ujędrnia, nawilża i uelastycznia skórę. Czy tak jest? Po kilku dniach stosowania widziałam delikatne nawilżenie, a skóra była milutka w dotyku. Jednak więcej nie mogę napisać, bo za krótko go stosowałam... Pewnie zastanawiacie się dlaczego?

Obietnica producenta:



Na samiutkim końcu obietnic producenta znajdujemy słowa: "Masło nadaje skórze przyjemny, delikatny zapach". Gdy otworzyłam opakowanie od razu poczułam, że nie jest to zwykły różany zapach. Połączenie z zieloną herbatą daje bardzo specyficzny aromat, który nie do końca wpisał się w mój gust.. Postanowiłam jednak spróbować... Niestety w kontakcie ze skórą zapach stawał się jeszcze bardziej intensywny i zaczął mnie drażnić, a po kilku dniach stosowania już go naprawdę nie znosiłam. Miałam wrażenie, że po prostu śmierdzi... Myślę, że działa to podobnie jak perfumy na każdym pachną inaczej... W każdym razie zapach nie dla mnie...

Z ciekawości weszłam na kilka stron, blogów opisujących ten kosmetyk i tak jak się spodziewałam można znaleźć, albo wielkie zachwyty nad zapachem, albo narzekania na "smrodek". Pewnie to produkt z serii "kochasz albo nienawidzisz". Ja raczej zaliczam się do tej drugiej grupy.

Podsumowując, mimo efektów z pewnością do tej wersji masła nie wrócę. Nie zaprzeczam jednak, że w przyszłości wypróbuję inną wersję tego masła. W drogerii uholki.pl znalazłam jeszcze kilka innych wariantów i kusi mnie "Masło shea i zielona kawa" i "Miód i rooibos".


Nazwa: Green Pharmacy, Łagodzące masło do ciała, Róża piżmowa i zielona herbata
Pojemność: 200 ml
Cena: 12,60 zł
Dostępny: drogeria uholki.pl

A wy miałyście to masełko? Do której grupy się zaliczacie?

15 komentarzy:

  1. nie miałam go i raczej się na niego nie skuszę, bo nie przepadam za zapachem róży w kosmetykach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię zapach różany
    ale bez domieszek, ciekawe czy wpołączeniu z zieloną herbatą przypadłby mi do gustu, czy raczej jak Tobie, nie ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. nie przepadam za różanym zapachem w kosmetykach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kosmetyki Green Pharmacy mają to do siebie, że mają specyficzny ziołowy zapach, co np. mnie bardzo irytuje. :-) Fakt, że mają dobre kosmetyki ale ich zapach niekiedy powoduje mdłości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z GP używałam tylko szamponu, z którego nie byłam zadowolona i przez to jakoś ta firma do mnie nie przemawia:/

    OdpowiedzUsuń
  6. Róża to nie mój zapach. Ale masło samo w sobie brzmi nawet ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja dostałam do testów eliksir do włosów z GP, ale też się nie sprawdził :(
    Za różanym zapachem nie przepadam, jedyny kosmetyk, który mi się podoba w różanej wersji zapachowej to peeling do ust od Pat&Rub :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Tego wariantu masła nie miałam, natomiast wersję Figi i Olej arganowy zdecydowanie polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ostatnio też na jednym z blogów czytałam negatywna opinie tego masełka... a szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawa jestem czy mi by się zapach podobał:))

    OdpowiedzUsuń
  11. no to teraz mnie zaintrygowałaś tym zapachem

    OdpowiedzUsuń
  12. Intrygujące połączenie zapachowe, ale chyba nie dla mnie- rzadko podobają mi się różane nuty i bałabym się ryzykować kupując w ciemno ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie używam masełek do ciała.......taki mój wymysł:))))

    OdpowiedzUsuń
  14. Maselkow yglada zachecajaco, ale nie przepadam za zapachem rozy, a jeszcze jak jets taki mocny to juz wgl podziekuje.

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawi mnie bardzo jak ono pachnie, bo u nich to mam tak, że jeden zapach powoduje u mnie mdłości a inny uwielbiam ;]

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz - to niezwykle motywuje do dalszego pisania!