Piórnik nie musi być nudny!

Co prawda do szkoły się nie wybieram, bo już za stara jestem, a moje dzieciaki jeszcze za młode... ale ostatnio natknęłam się w internecie na bardzo nietypowy piórnik. Postanowiłam trochę poszperać i udowodnić sobie i Wam, że piórnik wcale nie musi być nudny. 

piórnik nie musi być nudny
Pamiętam mój pierwszy piórnik - był wielki, z całym arsenałem pisaków, długopisów, kredek i wszystkiego czego dusza zapragnie. Później stawiałam na miękkie tuby, w których wystarczyło, że znalazł się długopis, ołówek i jakieś przybory. Przeszłam też etap piórników drewnianych, choć okazywały się mało praktyczne w użytkowaniu...


A teraz wybór jest jeszcze większy.... Zwierzaczki, misiaczki, psiaczki, buciki, rekinki, chomiczki - dla każdego coś dobrego. Dzieckiem nie jestem, ale nawet takim maskotkowym oryginalnym piórnikiem bym nie pogardziła.

nietypowe piórniki maskotki
źródło: 1 , 2 , 3

nietypowy piórnik rekin, buciki, potworki
źródło: 1 , 2 , 3

nietypowy piórnik chomik, potwory i spółka
źródło:12 , 3

Można też samemu sobie zrobić "suwakowy" piórnik, albo kupić gotowy. Podobny do tego nr 2 właściwie mam (pokazywałam go tutaj).

piórnik suwakowy z zamków
źródło: 1 , 2

To chyba jeden z najbardziej nietypowych piórników - niestety raczej nie do użytku. Ale przyznajcie, że prezentuje się świetnie? Zawsze można go później zjeść :)

nietypowy piórnik - pita

Ten nie prezentuje się za ładnie, ale wygląda bardzo realistycznie. Oryginalności odmówić mu nie można :)

nietypowy piórnik - ryba
źródło

A jakie piórniki Wy używacie lub wspominacie najlepiej? A może zdecydowałybyście się na któryś z powyższych?



Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze - to one najbardziej motywują mnie do pisania.
Jeśli dołączyłaś do obserwatorów daj mi o tym znać, z chęcią odwiedzę Twojego bloga ❤

30 komentarzy:

  1. Czemu za moich czasów takich nie było?

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, ze najlepiej wspominam piórnik, który zrobiłam sama na zajęciach technicznych. A do dziś mam niewielki, mięciutki na same długopisy. Na uczelnię mi się przydawał. Jak bym chodziła do szkoły najbardziej podobałyby mi się te piórniki maskotkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do takich DIY chyba ma się największy sentyment :-)

      Usuń
  3. Za moich czasów mega modna była firma NICI i kupiłam sobie pamiętam za zaoszczędzone pieniążki piórnik owieczkę :D i mam ją do dziś :D ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam te owieczki - trochę kosztowaly... ale chyba nadal można je dostać :-)

      Usuń
  4. Ten z rybą wygląda strasznie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Też miałam Nici! I Diddl. Kochałam te z Diddla miałam kilka, zawsze metalowe, ale małe i lekkie. A teraz? Długopis luzem w torbie wielkości małego wszechświata... :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie piórnik im mniejszy tym lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Że też nie było takich jak ja chodziłam do podstawówki ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Też miałam taki z całym arsenałem w podstawówce ;) idąc do gimnazjum wynalazłam sobie w sklepie owalny futrzany żółty piórnik z czarnymi plamy ;D środek pusty ;D który był dla mnie najlepszy! nosiłam go nawet w liceum *.*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej, hahaha, ale czadowe piórniki! Ryba jest świetna, ale sama bym się na nią nie zdecydowała :D

    OdpowiedzUsuń
  10. hahaha rozwalil mnie ten nalesnik x DDD a chcialabym miec sama takiego stworka :3

    OdpowiedzUsuń
  11. Teraz jest tyle fantastycznych rzeczy do szkoły! Ja już powoli kończę swoją edukację, ale uwielbiam kupować takie szkolne/biurowe rzeczy :) W tym roku jeszcze kupiłam kilka zeszytów (chociaż wystarczy mi jeden zeszyt na jeden semestr) tłumacząc sobie (i chłopakowi) że na pewno mi się przydadzą ... :D
    PS. Piórniki "jedzeniowe" mi się nie podobają, ale pozostałe - super! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja upolowałam w tym roku piękny neonowy piórnik za całe 1,40 zł ;]

    OdpowiedzUsuń
  13. Piórnik ryba - gratuluję twórcy wyobraźni:D A tortilla podbiła moje serce, szkoda tylko, że już wyrosłam z takich gadżetów :(

    OdpowiedzUsuń
  14. O matko, ale fajne zwłaszcza tortilla i ryba ha

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś takich fajnych rzeczy nie było... najciekawszy wydaje mi się piórnik z zamków :D

    OdpowiedzUsuń
  16. odkąd poszłam do szkoły uwielbiałam piórniki i miałam na ich punkcie mega fioła :D
    zawsze miałam duże na 3 zamki i wyposażone w pełni :)
    te wynalezione przez Ciebie fajne, zwłaszcza niedźwiadek na 1 zdjęciu :)
    radosnego weekendu ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Pamiętam dobrze takie wypasione piórniki ze wszystkim co potrzeba, jednak szybko przerzuciłam się na tuby. Do dziś trzymam z pluszakami piórnik w kształcie kurczaka czy czegoś takiego - miękki, pluszowy żółty ptasior z suwaczkiem na grzbiecie :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ta ryba mnie przeraża ;) Ale ogólnie piórniki fajne. A w poniedziałek to mój syn idzie już do szkoły-szok, a przecież dopiero co się urodził ;p Czas leci strasznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Z piórnikiem to ja chodziłam jeszcze nawet na studiach, takim zwykłym, miękkim, który pozostał mi po liceum. Biały w czarne łaty - dalmatyńczyk. Jeszcze gdzieś go mam. Jakoś tak zawsze miałam tuby bo stawiałam na funkcjonalność. Jak tak pomyślę, to w ciągu 18 lat edukacji miałam może z cztery piórniki.

    OdpowiedzUsuń
  20. ta ryba jest straszna :)
    ja teraz stawiam na - im mniejszy tym lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. pamiętam mój najpiękniejszy piórnik :) był podłużny, z pastelowej różowej skórki i zapinany na suwak :) na dole miał malutkie łapki, a na górze głowę myszki, która była portmonetką :)
    był przecudny i sama sobie go zazdrościłam ;)))) to były lata kryzysu, więc w sklepach w zasadzie w ogóle nie było potrzebnych rzeczy, a ja miałam to szczęście, ze mój tata pracował za granica i czasem przywoził nam takie cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pamiętam, że jak chodziłam do szkoły to miałam bzika na punkcie piórników. Co roku chciałam mieć nowy, na co oczywiście moi rodzice nie mogli sobie pozwolić ze względów finansowych. Swego czasu nosiłam do szkoły nawet dwa piórniki - jeden z długopisami, piórem, ołówkami, gumką itp., a drugi z mazakami i kredkami. Najwięcej na piórnik wydałam ok. 40zł (zapłaciłam za niego z własnych pieniędzy, musiałam naprawdę długo oszczędzać). Był z myszką Diddl i przetrwał do dziś, jednak już z niego nie korzystam. Nawet dzisiaj, kiedy studiuję, czasem mam ochotę kupić sobie jakiś piórnik, bo niektóre są takie śliczne. No ale po co mi teraz piórnik? Wystarczy, że wrzucę do torebki długopis albo pióro i z głowy, a taki przybornik tylko by zajmował miejsce i dodatkowo obciążał torebkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mam podobnie - piórnik mi nie potrzebny. A za rok synek będzie wybierał :)

      Usuń

Jestem wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz - to niezwykle motywuje do dalszego pisania!

Zobacz najnowsze posty

ulubione sklepy

ZNIŻKI DLA CIEBIE: -10% do Tołpa: 48CQ7SYP

Piękny dom