Kilka drobnych rzeczy, dla których warto być mamą!

Złote dodatki do mieszkania (i nie tylko) {mini-przegląd dekoracji w kolorze gold and white} Z O B A C Z

Kiedyś nie wyobrażałam sobie siebie w roli mamy. Teraz nie wyobrażam sobie, żeby miało być inaczej. Wiadomo, są dni gdy mam wszystkiego dosyć. Przy jednym dziecku czasem jest ciężko, ale przy trójce.... Wyobraź sobie mój typowy dzień - ciągle jeść, pić, jeść, pić, czytać, bawić, jeść, pić. W międzyczasie dla rozrywki trzeba ugotować obiad i posprzątać. Żeby znaleźć czas dla siebie dosłownie trzeba go sobie wygospodarować, a i tak czasem wszystkie plany pójdą w łeb.


Życie z moją trójeczką przypomina jazdę na rollercoasterze - czasem jest zabawnie, wesoło, szczęście sięga zenitu, a czasem mam ochotę się zatrzymać, jak najszybciej wysiąść i popatrzeć sobie na wszystko z daleka. Mimo, że nierzadko maluchy wchodzą mi na głowę. Mimo, że czasem mam ochotę uciec i nie wracać. Mimo, że brakuje czasu na realizacje własnych pasji.... To naprawdę uważam, że warto mieć dzieci!

Pamiętam narodziny mojego synka, to niesamowite jak w jednej chwili czujesz przywiązanie do tego maleństwa. Nosiłaś je przez dziewięć miesięcy, by w końcu móc je przytulić. Ty kochasz go bezwarunkowo i czekasz, aż ono pokaże ci to samo. Uwielbiam te chwile, gdy moje maluchy pokazują, że i ja jestem dla nich ważna. Ba, najważniejsza!

Dla tych kilku drobnych, może dla niektórych nieistotnych szczególików, naprawdę nie żałuję, że mam dzieci:

Uśmiech za uśmiech

Mimo, że mój najmłodszy szkrab jeszcze nie mówi, nie siada, choć zaczyna raczkować, to już potrafi okazać swoje zadowolenie. Nawet gdy brzuszek daje się we znaki, a humorek nie dopisuje, wystarczy, że znajdę się w zasięgu jego wzroku, a pojawia się wielki bezzębny uśmiech. Nie ma nic słodszego.  Taki jeden mały gest potrafi mi zrekompensować nieprzespaną noc, czy zawalony dzień. 

Buziak leczy wszystko

Moje dzieciaki są strasznie ruchliwe i nie potrafią usiedzieć w jednym miejscu. Prędzej czy później musi to się skończyć płaczem. A to paluszek boli, a to kolanko. Nic wtedy nie pomaga tak skutecznie jak... buziak od mamusi! To coś magicznego - też masz taką moc?

Potrzeba akceptacji

Kreatywność dzieci nie zna granic - z podziwem patrzę, jak chłopaki potrafią wykorzystać do zabawy każdy przedmiot, nawet najbardziej banalny. Mogą uczyć się i bawić godzinami. Uwielbiają też pomagać przy pracach domowych - opanowali już wstawianie zmywarki, prania... Nie ważne jednak co robią, jak każde dziecko, pragną pochwały i to najlepiej od mamy. Gdybyś widziała ich miny, gdy się ich doceni, pochwali, zauważy... Wyglądają jakby ktoś dodał im skrzydeł - moi dosłownie podskakują z radości. 

Wieczorne rytuały

Czasem dzień z moją trójeczką potrafi wyciągnąć wszystkie siły. Marzę o tym, by jak najszybciej przebrać dzieciaki do spania i w tej samej sekundzie trafić do swojego łóżka. Ale nie ma tak łatwo! Żaden z chłopaków nie pójdzie spać póki nie usłyszy swojego "Dobranoc" i nie dostanie buziaka. Nie ma możliwości by ten rytuał pominąć, bo z pewnością się o niego upomną. Tak więc co wieczór jest to samo... -"Dobranoc, Dawidku" - "Dobranoc, mamo", "Dobranoc, Kornelku"- "Dobranoc, mamo", "Dobranoc, Miłoszku"... i tu bez odpowiedzi, ale starsze chłopaki nie pozwolą opuścić najmłodszego. Nawet nie wiesz jak te kilka minutek przed snem potrafi zatrzeć wszelkie troski. 

Buziak na dzień dobry

Tak samo, jak każdy dzień kończy się buziakiem, to tak też zacząć się musi. Każdego ranka chłopaki wskakują do łóżka i budzą na przytulańcami. Swego czasu urządzili wyścigi, który pierwszy nas przywita. W końcu doszło do tego, że już o piątej czekała nas pobudka, i trzeba było powiedzieć basta! To miłe, gdy z samego rana wita Cię wielki uśmiech małego człowieczka!

Zainteresowanie

A czy zauważyłaś jaką dzieciaki mają pamięć? Ja na przykład pamiętam z dzieciństwa nawet zapach balsamu, który mama używała po kąpieli. Pamiętam zapach jej ulubionych perfum, pamiętam sukienki, które najbardziej lubiła i szpilki, które do nich zakładała... Moje dzieciaki mają to samo. Już teraz potrafią powiedzieć co mama lubi, a co nie. Będąc w sklepie potrafią wykrzyknąć - "a to mamy ulubione..."! Dzieci to świetni obserwatorzy. Powiem nieskromnie, że lubię dostawać w prezencie coś co lubię. Może to być ulubiony batonik, gadżet w ulubionym kolorze... nieważne co, ale ważne, że ktoś w ten sposób pokazuje, że mnie choć odrobinę zna. Dzieci w tym są wybitne - są tak uważne i potrafią dostrzec takie detaliki, na które dorośli pewnie nie zwracają uwagi. Czasem przyniosą ulubiony kwiatek, cukierek - i to nie na odczepnego, tylko z myślą o mnie!

To niby drobiazgi - powiesz, że nic nie znaczące. Ale pomyśl. Lubimy skupiać się na mało istotnych negatywnych rzeczach. Rozpamiętujemy je, rozdrapujemy... Czemu więc częściej nie rozmyślać o tym malutkich szczególikach, które wywołują uśmiech na naszych twarzach?

Od pewnego czasu po internecie krąży wzruszający filmik opublikowany przez Pandorę. Pokazano w nim kilkoro małych dzieci, które z zamkniętymi oczami, po zapachu, włosach, ubraniu, biżuterii potrafią bezbłędnie wskazać swoją mamę. Filmik mimo, że reklamowy, pokazuje, że więź dziecka z matką jest bezcenny i cieszę, się, że mam okazję o tym się przekonywać każdego dnia!


Jak podoba Ci się filmik? Myślisz, ze twoje dziecko też bezbłędnie by Cię poznało? I jakie drobne gesty twojego malucha wywołują uśmiech na twojej twarzy?

*Post powstał we współpracy z marką Pandora


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jestem wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz - to niezwykle motywuje do dalszego pisania!