Ładny blog: Estetyczne błędy (które sama popełniłam)

Jak wybrać idealny plecak do szkoły? Z O B A C Z

Ładny blog czyli jaki? Estetyka bloga jest ważna. Mówi się, że treść jest najważniejsza, jednak nawet bardzo dobry tekst może pozostać niezauważony gdy blog po prostu jest brzydki. Z pewnością i ty z przyjemnością zaglądasz na strony, które mają czytelną czcionkę, ładne zdjęcia - po prostu są miłe dla oka. Oczywiście wygląd to kwestia względna - jednemu podoba się jaskrawy róż, inny wybierze pastele. Nie da się dogodzić każdemu. Są jednak rzeczy, które umilają czytelnikom pobyt na blogu, a są i takie, które odstraszają.

Ładny blog: Estetytczne błedy (które sama popełniłam)

Każdy z nas popełnia błędy, także ja. Co dziwne kiedyś wcale nie uważałam swoich działań za błędne, dopiero po czasie musiałam się o tym przekonać. Jak wiesz lubię projektować blogi, grzebać w HTML i CSS. Na chwilę obecną mój szablon mi odpowiada, ale zawsze mam ochotę coś zmienić, dodać, ująć... Są jednak rzeczy na które już się nie zdecyduję oraz takie o których staram się pamiętać. W dzisiejszym poście chciałam podzielić się z Tobą moimi grzeszkami dotyczącymi wyglądu bloga.


Pstrokaty,ogromny nagłówek

Na początku mojego bloga znałam zaledwie kilka blogów kosmetycznych, które niekoniecznie powinny być wzorem do naśladowania, a jednak stały się moją inspiracją. Jednym z moich błędów było umieszczenie wielkiego banera, który zajmował prawie połowę ekranu. Do tego było megakolorowo, i co tu dużo mówić, pstrokato. Oczywiście czytałam gdzieniegdzie porady, że logo nie powinno być zbyt duże, ale dochodziłam do wniosku, że ma być widać, że to moje. W końcu poszłam po rozum do głowy i zrozumiałam, że logo nie musi zajmować 80% całego ekranu, bo to nie dla niego czytelnik pojawia się na moim blogu. O wiele lepiej to miejsce wykorzystać na promocję swoich postów - to one są najważniejsze.


Za dużo czcionek, kolorów

Za dużo kolorów, za dużo rodzajów czcionek i do tego brak polskich znaków - to z pewnością nie definicja ładnego bloga. Z kolorami miałam najmniejszy problem bo dość szybko zrezygnowałam z pstrokatych teł - byłam wierna szarości lub bieli i według mnie to kolory bezpieczne. Z czcionkami bywało różnie. O ile ustawiłam czcionkę w tytułach postów i treści notki to resztą zbytnio się nie przejmowałam - inna czcionka w okienku daty, ozdobna w pasku bocznym, a kolejna w menu. Na pewno zgodzisz się ze mną, że nie wygląda to ciekawie. Warto też zwrócić uwagę czy czcionka posiada polskie znaki, bo nic tak nie rozprasza jak nieczytelne szlaczki. Z doświadczenia mogę dodać, że warto zdecydować się na max. 2-3 czcionki i być im wiernym - szablon wtedy wygląda spójnie i przejrzyście, a w efekcie można powiedzieć, że blog jest ładny. Z kolorami sprawa ma się bardzo podobnie. Nie chodzi mi jednak tylko o elementy szablonu - warto te same czcionki i kolory wykorzystać przy projektowaniu banerów, czy ozdobników.


Banery reklamowe w pasku bocznym

Po co to robiłam? Nie wiem? Po to żeby się pochwalić z kim współpracowałam? Dla prestiżu? Tak naprawdę firmy liczą, że umieścisz ich reklamę na stronie głównej. Normalnie za to się płaci, ale przecież blogerka zrobi to za darmo. W końcu okazuje się, że zamiast promować siebie, promujesz firmy, które mają darmową reklamę. Twój bloga zaczyna być słupem ogłoszeniowym, a na na pewno nie ty na tym korzystasz. Pomijam już w ogóle kwestie czysto wizualne - najczęściej każdy baner jest w innych wymiarach, kolorach, czcionkach.Nie ważne jak bardzo blog byłby dopracowany to kilometrowa lista promocyjna musi popsuć efekt. Ostatecznie kilka banerów umieściłam w zakładce współpraca - jeśli ktoś będzie miał ochotę to zobaczy, ale nie muszę się tym obnosić na stronie głównej.
 

Brak zwijania postów

Przez długi czas nie używałam zwijania postów na stronie głównej, a układ kafelkowy i półkafelkowy były złem wcielonym. Do tego dochodziły komentarze innych blogerek, że takie zmiany mają na celu tylko i wyłącznie nabijanie statystyk - normalnie ktoś przeczyta kilka postów za jednym przewinięciem strony, a tak musi wejść w każdy z osobna. Ile w tym prawdy? Niewiele. Nie ważne czy to z czytnika, bloglovina, facebooka czy wyszukiwarki, większość blogowych czytelników trafia bezpośrednio na konkretną notkę, więc nie widzę różnicy. Jest jednak duża zaleta zawijania postów. Gdy na stronie głównej masz w całości 5 notek, czytelnika zainteresowała jedna - skąd wiesz która? Dzięki umieszczaniu na stronie głównej tylko zajawek postów, wiesz ile osób zainteresowało się Twoją konkretną notką, a to z kolei pomoże ci ukierunkować bloga. To także wygoda dla czytelnika, bo dzięki temu strona szybciej się ładuje, a i on może łatwiej zdecydować co chce przeczytać bez kilkukrotnego przewijania strony.
 

Brak menu i szukaj

Na początku mojego blogowego życia na mojej stronie nie znajdowało się nic oprócz notek, wielkiego logo i banerów reklamowych. W końcu jednak przybywało czytelników, których męczyło przeszukiwanie archiwum - sama przyznaję, że rzadko na innych blogach korzystam z tego narzędzia. Menu i okienko wyszukiwania teraz obowiązkowo musi pojawić się w moim szablonie - ułatwia to życie zarówno czytelnikom, jak i mnie samej. Czasem zdarza się, że szukam czegoś konkretnego i wiem, że post na ten temat pojawił się na blogu X - a tam na próżno szukać pola "szukaj". W najlepszym wypadku wpisuje w googlach "blog x konkretne coś", ale przecież mogłabym ten czas spędzić na tym blogu i być może znaleźć kolejne ciekawe notki. A tak albo trafię na bloga X, albo bloga Y.


Liczniki/statystyki

Przeszłam także okres umieszczania na blogu różnorakich liczników - ilość osób online trzymał się u mnie najdłużej. Z jednej strony można zrobić wrażenie ogromną liczbą osób online, ale można też zdołować gdy licznik pokazuje "1". Doszłam jednak do wniosku, że mogę zachować taką informację dla siebie - w końcu Google Analytics także daje pogląd do danych na żywo. Poza tym chyba częściej ja na niego spoglądałam niż czytelnicy. Był taki moment, że po opublikowaniu posta nerwowo spoglądałam na licznik, a mała liczba odsłon w pierwszych minutach powodowała smutek czy zawód. Nie powiem, że teraz statystyki całkowicie nie mają znaczenia, bo byłabym hipokrytką. Nie przywiązuję jednak do nich takiej wagi jak wcześniej, a z pewnością nie muszę się nimi chwalić.


Pop-upy

Przez jakiś czas na blogu pojawiał się pierwszy z brzegu facebookowy pop-up. Nie wytrzymałam z nim zbyt długo, bo przy każdym wejściu na swoją stronę musiałam zamykać wyskakujące okienko. Pomyślałam, że skoro mnie to męczy to pewnie czytelników podobnie. Nie usunęłam go jednak całkowicie - znalazłam skrypt, który wyświetlał okienko tylko przy pierwszych odwiedzinach (jeśli ktoś zaglądał regularnie to okienko później się już nie pojawiało). W końcu jednak i z tego zrezygnowałam. Co mnie przekonało? Po aferze z jednym blogerem (nie będę tu podawać nazwy ) z wielu statusów na FB wynikało, że czytelników takie okienko bardziej odstrasza niż zachęca do kliknięcia. Być może trochę fanów przybyło, ale skąd pewność, że nie przez przypadek, bo ktoś chciał tylko zamknąć ten denerwujący kwadracik, a zamiast tego wcisnął lajka? Poza tym coraz częściej zaczęłam przeglądać blogi w wersji mobilnej, a tam zamknięcie pop-upa nierzadko graniczy z cudem. Zauważyłam, że ja sama częściej po prostu zamykam stronę i rezygnuję z czytania, niż lajkuję profil. Kolejny powód to miniaturki bloga zaciągane np. przez zblogowani czy bloglovin - mało estetycznie wyglądał zrzut ekranu z wielkim oknem facebooka. Ostatecznie doszłam do wniosku, że lepiej będzie go usunąć. Z podobnych przyczyn zrezygnowałam z wyskakującego okienka z informacją o ciasteczkach - wolałam umieścić je w pasku bocznym.


Małe (różnej wielkości) zdjęcia

W moich pierwszych blogowych notkach wybierałam najmniejszy rozmiar zdjęcia. Wychodziłam z założenia, że najważniejsza jest treść, a zdjęcia są jedynie dodatkiem - jak ktoś będzie chciał to kliknie sobie na obrazek i zobaczy go w oryginalnym rozmiarze. Teraz mam nieco inne zdanie. Oczywiście nadal uważam, że treść to podstawa, ale zdjęcia są równie istotne. Z przyjemnością przeglądam blogi z wyraźnymi, dużymi i estetycznymi fotkami. Uważam, że zdjęcia dopasowane szerokością do treści prezentują się najlepiej i dlatego często takie rozwiązania stosuję przy dopasowywaniu szablonów.


Nie przywiązywanie wagi do pierwszego zdjęcia

Jeśli już jesteśmy przy zdjęciach to jest jeszcze jedna rzecz na którą nie zwracałam uwagi - pierwsze zdjęcie w poście. Kiedyś kolejność zdjęć była mi obojętna, czasem dodawałam też emotikonki, czy "witacze". Dlaczego jednak warto zwracać uwagę na to co umieszczasz na początku posta? Prawdopodobnie spora część Twoich czytelników korzysta z czytników czy agregatów blogowych, które do zajawek pobierają fragment tekstu i... pierwsze zdjęcie. Przeglądając swoją listę blogów, pierwsze na co zwracam uwagę to właśnie obraz. Mało zachęcająco (a na pewno rozpraszająco) wygląda rozpikselowana emotikonka obok nawet ciekawego tekstu.


Długa chmura etykiet

Etykiety na blogu bardzo się przydają. Dzięki nim łatwo zorganizować menu, przez co nawigacja na blogu jest bardzo łatwa. Na tym elemencie opiera się także gadżet "Podobne Posty" - jeśli jeszcze nie dodajesz etykiet do każdego posta, to może warto o tym pomyśleć? O ile w notkach etykiety jak najbardziej spełniają swoją rolę, to już niekoniecznie w pasku bocznym. Pamiętam, że był czas, kiedy do każdego posta dodawałam po kilka(naście) tagów, by jak najbardziej sprecyzować o czym mowa. Później oczywiście chmurę etykiet umieściłam w pasku bocznym - chyba nie trudno sobie wyobrazić ile miejsca zajmowały? Blog niestety nie prezentował się ładnie. Teoretycznie miało to być ułatwienie dla czytelników, a w praktyce w takim gąszczu słów ciężko było znaleźć cokolwiek. Teraz, jeśli już, doradzam umieszczenie w chmurze tylko wybranych i najważniejszych etykiet (blogger daje taką możliwość) - np. jeśli masz bloga kosmetycznego to same nazwy firm, lub tylko typy produktów.


Brak podtytułów i formatowania tekstu

Moje posty zazwyczaj nie należą do najdłuższych. Z racji ograniczonej ilości czasu piszę krótko i zwięźle. No może nie tylko z racji czasu :) (zobacz post: Czego o sobie dowiedziałam się z książki "Obudź Swoją Kreatywność"). W każdy razie kiedyś moje posty składały się po prostu z tekstu i zdjęć - czasem pojawiał się akapit. Później jednak zaczęłam zwracać uwagę na podtytuły, które dzielą tekst na mniejsze kawałki, pozwalają wyłonić interesujące wątki lub kluczowe fragmenty, a to tego dodają kilka plusików estetyce posta. Nie można też pominąć wartości dla SEO, ale to już przy okazji innego tematu. Często też bywało tak, że formatowanie tekstu zależne było od mojego humoru - w jednym poście środkowałam, w innym justowałam, a w kolejnym panował totalny misz-masz. Nie uważam, że justowanie jest jedyną słuszną decyzją (choć takie rozwiązanie najbardziej mi odpowiada i najczęściej je proponuję), ale warto zadbać o spójność. Z licznych forów można odnieść jednak wywnioskować, że najlepsze wrażenie estetyczne zapewnia justowanie lub wyrównanie do lewej.


Brak wersji mobilnej

Coraz więcej osób korzysta z urządzeń przenośnych, sama coraz częściej właśnie na nich przeglądam ulubione blogi - warto zadbać o to, by również w taki sposób przyjemnie było odwiedzać Twoją stronę.  Muszę dodać, mimo, że nie ma to związku z estetyką, że po 21 kwietnia google zaczęło lepiej traktować strony przystosowane do urządzeń mobilnych - jeśli z kolei Twój blog nie jest zgodny z takimi urządzeniami to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że jej widoczność jest mniejsza lub znacznie spadła. Wcześniej nie przejmowałam się tym jak, i czy, blog prezentuje się na smartfonie, ale odkąd sama zaczęłam z niego korzystać postanowiłam to zmienić. Od kilku miesięcy na blogu gości szablon responsywny, który posiada wersję mobilną (choć muszę jeszcze trochę nad wyglądem popracować) i mam nadzieję, że dobrze Ci się z niej korzysta. Jeśli bazujesz na zwykłym szablonie bloggera, wystarczy wejść w zakładkę Szablon - Na komórkach - i wybrać "Tak, na urządzeniach przenośnych pokazuj szablon w wersji mobilnej'. Być może ta standardowa wersja nie jest zbyt rozbudowa, ale za to jest prosta, czytelna i szybko się ładuje. Jedna rzecz o której warto pamiętać (jeśli nie znasz się na grzebaniu w kodzie, a chcesz by blog wyglądał ładnie) to nagłówek - jeśli Twoje logo jest białe na przeźroczystym tle, w wersji mobilnej nie będzie w ogóle widoczne. Jeśli nie jesteś pewna czy Twój blog jest mobile friendly możesz skorzystać z  testu zgodności z urządzeniami przenośnymi. Z kolei na stronie Responsinator możesz sprawdzić jak Twój blog prezentuje się na różnego typu urządzeniach.


Rok temu w poście "Co zrobić bym nie zaglądała na Twojego bloga... rad kilka" napisałam:

Jak lubisz bajery umieść jeden dwa, które dodadzą blogowi pazura, ale go nie zaśmiecą... Nie rezygnuj z pstrokatego tła jeśli takie lubisz, ale wtedy nie dodawaj nic więcej...

Nadal podtrzymuję swoje zdanie. Oczywiście wyjątek potwierdza regułę - warto więc kierować się intuicją, poprzeglądać inspirujące, ładne blogi i eksperymentować. U jednego gadżet będzie świetnie pasował, a u drugiego wręcz na odwrót. Z wyglądem bloga jest trochę jak z modą - co sezon na topie jest coś innego. Stroje z lat 70-tych z powodzeniem można założyć na bal przebierańców, ale niekoniecznie założymy je do pracy.  Podobnie jest z szablonami blogowymi - z jednej strony zbyt nowoczesny może być niestrawny, z drugiej jednak nie powinien zbyt archaiczny. Wychodzę z założenia, że nie warto ciągle gonić za nowinkami, ale wyciągać dla siebie to co nam pasuje. Nie można jednak zostawać w tyle. Nie warto też na swojego bloga przenosić wszystkiego co wpadnie nam w oko - podobnie jak urządzamy mieszkanie wybieramy przemyślane dodatki, tak samo postępujmy przy dekorowaniu swojego bloga i z dostępnych gadżetów wybierajmy to co doda mu uroku lub poprawi funkcjonalność.

Jestem ciekawa co według Ciebie psuje estetykę bloga, co definiuje "ładny blog" i jaki blog jest dla Ciebie "estetycznym wzorem" - śmiało wklej link!