Kosmetyki, które uchroniły mnie przed ścięciem włosów...

CZY WARTO KUPIĆ TOREBKĘ WITTCHEN Z LIDLA?
{moja opinia po roku użytkowania}
Z O B A C Z

Jeśli obserwujesz mnie na instagramie to pewnie wiesz, że już miałam ścinać włosy. Kiedyś mówiłam, że rozjaśnianie nie szkodzi moim włosom. Wtedy mi się tak wydawało, ale przez bardzo długi czas nosiłam naprawdę krótkie fryzury. Zanim więc odczuły skutki kilkukrotnych farbowań, zdążyłam się ich pozbyć. Od jakiegoś czasu obstaję przy włosach półdługich i niestety skutki rozjaśniania były widoczne. Na szczęście nie mam problemu z nadmiernym wypadaniem, ale włosy zrobiły się bardzo matowe, mimo, że naturalnie proste, to jednak nie chciały się układać, a końcówki nie wyglądały rewelacyjnie. Dzisiaj więc post o kilku kosmetykach, które uratowały moje włosy przed ścięciem.



Odkąd pamiętam moje włosy były mocne, grube (w dotyku nawet bardziej kłujące niż delikatne). Od zawsze marzyły mi się fale i loki, ale natura obdarzyła mnie prostymi drutami. Przy krótkich fryzurach to nawet była zaleta. Nie raz koleżanki mi zazdrościły tego, że kompletnie nic nie muszę z nimi robić. Niestety im dłuższe tym gorzej się zachowywały, a końcówki żyły własnym życiem. W tym czasie dostałam propozycję przetestowania kosmetyków Tahe. Po krótkiej ankiecie wybrano dla mnie serię KERAFUSION. Teoretycznie to seria stosowana po keratynowym prostowaniu włosów, ale równie dobrze sprawdzi się do tych naturalnie prostych, ale nieco zniszczonych.


Zostałam obdarowana całym zestawem, który używam prawie dwa miesiące. Recenzja pojawia się dopiero teraz, ponieważ mam to szczęście, że nie muszę myć włosów codziennie - wystarczy co 3-4 dzień i nadal wyglądają dobrze. Chciałam rzetelnie opisać efekty dlatego wolałam z opinią trochę poczekać.

W skład zestawu wchodzi:

1. Szampon - Tahe Kerafusion Post Shampoo, Szampon do pielegnacji po zabiegu keratynowym

Sformułowany ze składników wygładzających włókna włosów. Wypełnia mikrouszkodzenia i redukuje niedoskonałości w budowie włosa. W efekcie sprawia że osiągają doskonały wygląd, są miękkie, jedwabiście gładkie i pełne ruchu.


2. Odżywka - Tahe Kerafusion Post Mask, Maska do pielęgnacji po zabiegu keratynowym

Intensywnie wygładzająca,kompletna maska do stosowania po zabiegu keratynowym.
Działa na bazie czystej keratyny doskonale dbając i odżywiając włosy. Nadaje miękkość włosom farbowanym. Jej formuła dostarcza potrzebne do wypełnienia włókna składniki zapewniając elastyczność i połysk. Pomaga maksymalnie wygładzić i wyprostować włosy, zwiększając przy tym trwałość efektu stylizacji.


3. Ampułki - Tahe Kerafusion Post Ampoules, Ampułki do pielęgnacji po zabiegu keratynowym

POST KERATIN AMPULES – ampułki przedłużające efekt zabiegu KERAFUSION. Zapewnia wygładzenie i doskonałe, trwałe wyeliminowanie puszenia się włosów. Idealne uzupełnienie szamponu i maski stosowanej po zabiegu Kerafusion.  Zapewnia gładkość, błyszczący wygląd i puszystość włosów.


Pozwól, że będę oceniać cały zestaw, bo używałam wszystkich kosmetyków jednocześnie i ciężko mi będzie ocenić efekt pojedyńczo. Najpierw dokładnie myłam włosy szamponem i pozostawiałam go na włosach 2-3 minutki. Po tym czasie dokładnie go spłukiwałam i nakładałam odżywkę. Zazwyczaj trzymałam na głowie jakieś 10 minut. Ważne jest by ją później dokładnie spłukać, żeby nie obciążyła włosy. Na koniec, na lekko podsuszone włosy nakładałam ampułkę, która sprawiała, że włosy były idealnie wygładzone i błyszczące.


I jak efekty?

Moje włosy już nie wymagają natychmiastowego ścięcia. Jestem zdziwiona, bo końcówki wyglądają o niebo lepiej, a włosy stały się idealnie wygładzone. Już nie wywijają się w każdą stronę, i nie są tak niesforne. Najbardziej jednak jestem zadowolona z odżywienia włosów, bo ich kondycja naprawdę się poprawiła. Wcześniej końcówki były wysuszone i bardziej przypominały szczotkę niż delikatne kosmyki. Szczerze polecam te kosmetyki, zwłaszcza jeśli Twoje włosy potrzebują regeneracji.

Lubię do swojej recenzji dołączać opinię innych blogerek, żebyś od razu miała porównanie. Niestety o tych produktach nie znajdziesz za wiele informacji. Dokopałam się jedynie do wpisu na wizażu (zobacz tutaj) - wypowiedzi kilku dziewczyn potwierdzają, że kosmetyki są naprawdę warte wypróbowania!

Post udostępniony przez Karolina Gie. (@pasjekaroliny)

Tahe to marka hiszpańskich profesjonalnych kosmetyków do włosów. Charakteryzuje ją przede wszystkim skład i dbałość o szczegóły. Produkty Tahe zawierają bardzo bogate i pieczołowicie dobrane formuły witamin, białek i aminokwasów. Jedyna wada? Nie są chyba dostępne stacjonarnie, ale bez problemu je kupić w sklepie Tahe, pod tym linkiem.

Gdybym miała wybrać tylko jeden produkt z tej trójki to byłyby to chyba ampułki. Nawet po użyciu zwykłego szamponu (co 2-3 mycie używam fioletowego szamponu) i nałożeniu ampułki włosy były idealnie gładkie i lśniące!

Jestem ciekawa czy miałaś okazję używać tych kosmetyków? Jeśli nie, to szczerze polecam! 


A na koniec zdradzę Ci jedno. Nadal mam ochotę na ścięcie włosów. Ale tak po prostu, z chęci zmian, a nie z musu ❤

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jestem wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz - to niezwykle motywuje do dalszego pisania!